Kamera w karmniku brzmi absurdalnie, dopóki nie zobaczy się, ile dzieje się na własnym parapecie

Date:

Share:

Przyznaję, mam słabość do gadżetów, które nie zamykają człowieka mocniej w ekranie, lecz każą mu częściej spojrzeć za okno. Birdfy Feeder Metal jest właśnie takim urządzeniem: karmnikiem dla ptaków z kamerą, panelem solarnym i systemem AI, który potrafi podpowiedzieć, kto właśnie przysiadł na grzędzie. Brzmi trochę jak nadmiar technologii przy garści słonecznika, ale w praktyce widzę w tym bardzo sympatyczny sposób na odzyskanie uwagi dla tego, co od dawna dzieje się tuż przy domu.

Nowy model jest wyraźnie bardziej odporną wersją znanego pomysłu. Zielona, metalowa konstrukcja ma znieść deszcz, rdzę, długie miesiące na zewnątrz oraz zainteresowanie tych gości, którzy nie ograniczają się do kulturalnego wydziobywania ziaren. Producent deklaruje także odporność na gryzienie, co brzmi jak dyskretny ukłon w stronę wiewiórek – zwierząt obdarzonych urokiem i zaskakująco bezwzględnym podejściem do cudzych zapasów.

To już nie tylko karmnik, ale punkt obserwacyjny

Birdfy Feeder Metal mieści 2,5 litra nasion, ma osłonę na pokarm i regulowaną grzędę. To elementy, które w zwykłym karmniku uznałabym za ważniejsze niż całą elektroniczną otoczkę. Jeśli pojemnik jest niewygodny do napełniania albo nasiona szybko wilgotnieją, nawet najbardziej inteligentna kamera niewiele uratuje. Tutaj jednak podstawowa funkcja została potraktowana poważnie, a technologia ma ją rozszerzać, zamiast zasłaniać.

W obudowie umieszczono kamerę 2 MP nagrywającą w 1080p, z kolorowym trybem nocnym, mikrofonem i głośnikiem. Obraz można oglądać w aplikacji, a dwukierunkowe audio pozwala słyszeć odgłosy otoczenia. Z tym ostatnim korzystałabym jednak ostrożnie. Ptaki przylatują do karmnika po jedzenie i spokój, nie po rozmowę z właścicielką domu przez głośnik. Mikrofon ma dla mnie sens jako dyskretne tło nagrań: szelest skrzydeł, poranny gwar, może nieoczekiwane odwiedziny jeża albo kota sąsiadów.

Energię ma zapewniać wbudowany panel solarny o mocy 2 W oraz akumulator 9000 mAh. To bardzo rozsądne połączenie w urządzeniu ogrodowym. Oczywiście zimą, w cieniu albo podczas długiej serii pochmurnych dni słońce nie załatwi wszystkiego, ale sam pomysł ogranicza kolejne rytuały ładowania. A tych, umówmy się, mamy już wystarczająco dużo.

AI rozpozna kosa, ale nie wyręczy nas z ciekawości

Najmocniejszym argumentem Birdfy jest rozpoznawanie ptaków przez AI. System ma identyfikować ponad 6000 gatunków i wysyłać powiadomienie, gdy kamera wykryje skrzydlatego gościa. Aplikacja oferuje też codzienne wyróżnione nagrania oraz miesięczne podsumowania aktywności. Dla osób, które dopiero uczą się odróżniać sikorę modrą od bogatki, może to być naprawdę wdzięczna pomoc. W Polsce, gdzie za oknem regularnie pojawiają się gatunki niby dobrze znane, ale zwykle widziane zbyt krótko, takie narzędzie ma większy sens, niż można sądzić.

Mam jednak nadzieję, że funkcja nie zamieni obserwacji w zbieranie cyfrowych trofeów. Łatwo wyobrazić sobie moment, w którym ptak pojawia się na grzędzie, a pierwszą reakcją jest sprawdzenie etykiety w aplikacji, zamiast zwykłe popatrzenie przez szybę. Dobra technologia powinna zachęcać do dalszego zainteresowania: sprawdzenia, czym dany gatunek się żywi, gdzie zimuje i dlaczego w tym roku przylatuje rzadziej. Sama nazwa na ekranie to dopiero początek, nie finał kontaktu z przyrodą.

Birdfy Feeder Metal
fot. Birdfy

Abonament w karmniku – drobny zgrzyt w całkiem dobrym pomyśle

Jest też detal, który warto znać przed zakupem. Rozpoznawanie AI działa w ramach subskrypcji. Nagrania można zapisywać lokalnie albo w chmurze, ale płatna warstwa przy funkcji, która jest główną atrakcją sprzętu, pozostawia lekki niedosyt. Coraz więcej urządzeń domowych kupujemy z myślą, że po wyjęciu z pudełka będą nasze w pełnym zakresie, a potem okazuje się, że ich najciekawsza umiejętność mieszka za comiesięczną opłatą.

Rozumiem koszt rozwijania algorytmów i utrzymywania usług chmurowych. Nie mam też pretensji do firm, że szukają powtarzalnych przychodów. Jako kupująca wolę jednak, gdy jasno wiadomo, co dostaję w cenie urządzenia, a za co płacę później. W przypadku karmnika Birdfy warto potraktować AI jako dodatek wymagający sprawdzenia warunków subskrypcji, a nie funkcję automatycznie wliczoną w zakup.

Cena dla tych, którzy chcą patrzeć częściej

Birdfy Feeder Metal kosztuje 219,99 funtów, czyli około 1120 zł, a promocyjnie 159,99 funtów, czyli około 815 zł. W Stanach Zjednoczonych cena wynosi 249,99 dolarów, czyli około 975 zł, lub 179,99 dolarów, czyli około 700 zł w ofercie obniżonej. To dużo jak na karmnik, nawet metalowy i bardzo dobrze wyposażony. Trzeba uczciwie powiedzieć: dla osoby, która raz na sezon wysypuje ziarno na parapet, będzie to wydatek zupełnie niepotrzebny.

Dla kogoś, kto ma ogród, taras albo balkon odwiedzany przez ptaki i naprawdę lubi je obserwować, rachunek wygląda inaczej. Dostaje trwały karmnik oraz narzędzie do dokumentowania małych wizyt, których normalnie się nie zauważa. Dzieci mogą z niego zrobić własny projekt przyrodniczy, dorośli – poranny rytuał mniej nerwowy niż przeglądanie wiadomości. W moim odczuciu to właśnie ten rodzaj luksusu ma tu największy sens: nie imponuje sąsiadom, za to subtelnie poprawia codzienność.

━ warto przeczytać

Mini Hogwart – LEGO znalazło sposób, by zmieścić magię na półce

LEGO Harry Potter Mini Hogwarts Castle ma 700 elementów, kosztuje 169,99 zł i celuje w fanów, którzy chcą mieć kawałek Hogwartu bez przeprowadzki do większego mieszkania. Sprawdzam, czy mikroskala daje tu więcej niż kolejną licencjonowaną ozdobę.

Sekator skapitulował? Worx wchodzi do gry

Worx WG327E to lekka, akumulatorowa piła do gałęzi, która ma odczarować najbardziej męczący etap ogrodowych porządków. Sprawdzam, czy 1,42 kg, 15 cm cięcia i akumulator PowerShare rzeczywiście składają się na sensowny sprzęt, a nie kolejny gadżet do szopy.

Oczyszczacz do małej sypialni nie musi wyglądać jak serwerownia. IKEA ma na to odpowiedź

Mały IKEA Uppåtvind wraca w nowych kolorach i z cichszym trybem do sypialni. To prosty oczyszczacz do naprawdę małych pomieszczeń, który ma sens wtedy, gdy nie oczekujemy od niego cudów.

Duszek z jednej strony, pająki z drugiej. Taka dekoracja na Halloween ma sens

IKEA KUSTFYR to dwustronna, bawełniana poszewka z duszkiem i pająkami. Kosztuje 15,99 zł, a przy odrobinie dystansu może być najprostszym sposobem na sezonową zmianę nastroju w mieszkaniu.

Ben Affleck znów reżyseruje. „Animals” wygląda jak thriller dla tych, którzy mają dość grzecznego Netflixa

Ben Affleck wraca za kamerę i przed kamerę w thrillerze „Animals”, gdzie kampania polityczna miesza się z rodzinnym koszmarem. Zwiastun sugeruje kino napięcia bardziej brudne i nerwowe niż typowa streamingowa produkcja na jeden wieczór.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj