Tinder walczy z fałszywymi profilami dzięki selfie wideo i sztucznej inteligencji

Date:

Share:

Tinder wprowadza nową funkcję weryfikacji, która wykorzystuje sztuczną inteligencję i selfie wideo. Wcześniej użytkownicy musieli przesłać zdjęcia siebie w konkretnych pozach, aby otrzymać niebieską odznakę, potwierdzającą ich autentyczność. Teraz, aby być weryfikowanym, trzeba przesłać selfie wideo, co według firmy zapewni większe bezpieczeństwo użytkowników aplikacji.

Funkcja ma zastosowanie dla wszystkich użytkowników na całym świecie.

Nowa funkcja Tinder’a zwiększa bezpieczeństwo użytkowników

Tinder podkreśla, że wraz z rozwojem sztucznej inteligencji coraz łatwiej jest tworzyć fałszywe profile i zdjęcia, które zalewają aplikacje randkowe. Weryfikacja wideo pozwala na potwierdzenie, że osoba przedstawiona na profilu jest rzeczywiście tą samą osobą, co na filmie, a nie botem.

Firma podkreśla, że zamiast zarządzać procesem weryfikacji wideo wewnętrznie, współpracuje z partnerem zewnętrznym, którego nazwy nie podała. Nowa funkcja wymaga od użytkownika wykonania serii ćwiczeń na filmie, które są następnie analizowane przez sztuczną inteligencję, aby porównać ruchy i strukturę twarzy.

Oprócz wymiany zdjęć na wideo, aplikacja wprowadziła kilka innych funkcji, takich jak możliwość ograniczenia rozmów tylko do innych zweryfikowanych użytkowników. Użytkownicy Tinder Gold będą mieli również możliwość filtrowania stron „Lubię” tylko dla zweryfikowanych użytkowników.

Tinder twierdzi, że weryfikacja zdjęć pozwala na większą ilość dopasowań na serwisie, ponieważ użytkownicy czują się bardziej pewni, że ich potencjalne dopasowanie to osoba rzeczywista, a nie bot. Według firmy, użytkownicy w wieku od 18 do 25 lat, którzy zostali zweryfikowani, mają o 10% większą szansę na dopasowanie.

Nowa funkcja wprowadzona została globalnie dla użytkowników aplikacji randkowej Tinder. Wkrótce zostaną wprowadzone kolejne funkcje, takie jak wyświetlanie tylko zweryfikowanych użytkowników w rekomendacjach czy możliwość prośby o weryfikację przed rozpoczęciem rozmowy.

━ warto przeczytać

Mini Hogwart – LEGO znalazło sposób, by zmieścić magię na półce

LEGO Harry Potter Mini Hogwarts Castle ma 700 elementów, kosztuje 169,99 zł i celuje w fanów, którzy chcą mieć kawałek Hogwartu bez przeprowadzki do większego mieszkania. Sprawdzam, czy mikroskala daje tu więcej niż kolejną licencjonowaną ozdobę.

Sekator skapitulował? Worx wchodzi do gry

Worx WG327E to lekka, akumulatorowa piła do gałęzi, która ma odczarować najbardziej męczący etap ogrodowych porządków. Sprawdzam, czy 1,42 kg, 15 cm cięcia i akumulator PowerShare rzeczywiście składają się na sensowny sprzęt, a nie kolejny gadżet do szopy.

Oczyszczacz do małej sypialni nie musi wyglądać jak serwerownia. IKEA ma na to odpowiedź

Mały IKEA Uppåtvind wraca w nowych kolorach i z cichszym trybem do sypialni. To prosty oczyszczacz do naprawdę małych pomieszczeń, który ma sens wtedy, gdy nie oczekujemy od niego cudów.

Duszek z jednej strony, pająki z drugiej. Taka dekoracja na Halloween ma sens

IKEA KUSTFYR to dwustronna, bawełniana poszewka z duszkiem i pająkami. Kosztuje 15,99 zł, a przy odrobinie dystansu może być najprostszym sposobem na sezonową zmianę nastroju w mieszkaniu.

Ben Affleck znów reżyseruje. „Animals” wygląda jak thriller dla tych, którzy mają dość grzecznego Netflixa

Ben Affleck wraca za kamerę i przed kamerę w thrillerze „Animals”, gdzie kampania polityczna miesza się z rodzinnym koszmarem. Zwiastun sugeruje kino napięcia bardziej brudne i nerwowe niż typowa streamingowa produkcja na jeden wieczór.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj