Ultralekkość ma swoją cenę, a Durston właśnie ją podniósł

Date:

Share:

Są rzeczy, których przed wyjazdem w góry nie chce się ważyć. Książka, zapasowa bluza, kawa w metalowym kubku – wszystkie wydają się potrzebne, dopóki plecak nie zacznie po kilku kilometrach ciążyć jak źle podjęta decyzja. Durston X-Dome Pro 1+ trafia dokładnie w tę wrażliwą strefę ultralekkiego trekkingu: oferuje pełnoprawny, wolnostojący namiot z podwójną ścianką, a sam waży 780 g. Brzmi cudownie.

Przyznaję, że należę do osób, które z rezerwą patrzą na wyścig o każdy gram. Czasem kończy się on spaniem pod płachtą, w której trzeba negocjować z własnymi kolanami prawo do zmiany pozycji. Tutaj widać jednak coś bardziej sensownego. Durston nie odchudził namiotu przez wycięcie komfortu z projektu. Zachował wymiary zwykłego X-Dome 1+, więc dostałyśmy sprzęt dla jednej osoby, który nie traktuje człowieka jak przesyłki kurierskiej.

Rekord, ale z ważnym dopiskiem małym drukiem

Marka przedstawia X-Dome Pro 1+ jako najlżejszy na świecie wolnostojący namiot z podwójną ścianką. W tej konkretnej kategorii deklaracja ma solidne podstawy. 780 g za sam namiot, a 825 g po dodaniu ośmiu śledzi i pokrowców, to wynik wybitny. Dla porządku warto pamiętać, że rekordy namiotowe są trochę jak rekordy w pływaniu – dużo zależy od długości basenu, stroju i dopuszczalnego stylu.

Istnieją lżejsze konstrukcje, ale zwykle korzystają z jednej ścianki i są projektowane pod inne warunki, często bardziej alpejskie. Podwójna konstrukcja w X-Dome Pro 1+ ma praktyczny sens: oddziela sypialnię od tropiku, poprawia wentylację i pomaga ograniczać problem kondensacji. Każda osoba, która obudziła się kiedyś w wilgotnym śpiworze po spokojnej, bezwietrznej nocy, wie, że kilka dodatkowych setek gramów potrafi mieć większą wartość niż kolejny rekord w aplikacji treningowej.

More so than most other tents, the Durston X-Dome Pro 1+ is optimized for hiking to high peaks and distant corners and staying overnight in comfort
fot. Durston Gear

Dyneema, czyli materiał dla tych, którzy wolą nosić mniej

Źródłem tej lekkości jest Dyneema Composite Fabric, materiał bazujący na włóknach polietylenu o bardzo wysokiej masie cząsteczkowej. W praktyce chodzi o tkaninę wyjątkowo lekką, mocną, wodoodporną i mało podatną na rozciąganie po deszczu. Tropik zachowuje napięcie, nie zaczyna zwisać nad sypialnią i nie łapie kałuż na dachu. To detal, który na zdjęciach wygląda technicznie, a w ulewie staje się zwyczajnie kojący.

Z Dyneemy wykonano zarówno tropik, jak i podłogę typu bathtub. Konstrukcję wspiera nowy zestaw pałąków Easton z włókna węglowego, a lekkie zamki YKK we wnętrzu mają zmniejszać masę osprzętu o 40% względem cięższych rozwiązań. Zsumowane osobno brzmią jak nerdowska tabelka. Zsumowane w plecaku oznaczają za to, że łatwiej zabrać wodę, jedzenie albo po prostu wrócić do domu z kolanami w dobrym humorze.

The X-Dome Pro 1+ is designed sleep a single camper comfortably, leaving space for gear
fot. Durston Gear

Jedynka plus, czyli miejsce bez gimnastyki

Określenie 1+ nie jest tu ozdobnikiem. Podłoga ma 2,2 m², długość 216 cm, a szerokość przy głowie wynosi 127 cm. Przy nogach zwęża się do 74 cm, więc wnętrze ma typowo trekkingowy, trapezowy układ, ale jedna osoba o wzroście do około 192 cm powinna znaleźć tu miejsce także na plecak. Dwie osoby mogą się zmieścić awaryjnie, choć moim zdaniem słowo awaryjnie należy w tym zdaniu potraktować wyjątkowo dosłownie. To opcja na burzę, nagły kryzys logistyczny albo noc, podczas której bliskość przestaje być wyborem.

Wysokość wewnętrzna wynosi 107 cm. To wystarczająco dużo, by usiąść na grubej macie i przebrać się bez odgrywania sceny z namiotu harcerskiego. Durston rozciągnął tę wysokość dzięki dłuższej linii dachu oraz poprzeczce rozpierającej. W efekcie namiot nie ogranicza się do roli miejsca, w którym leżymy i czekamy na poranek. Da się w nim normalnie przeczekać deszcz, ugotować herbatę w przedsionku i przejrzeć mapę bez poczucia, że sufit zaraz przyklei się do czoła.

The X-Dome Pro 1+ uses a dual-hub Y-ended frame with single roof beam and lateral crossbar
fot. Durston Gear

Wolnostojący namiot, który nadal warto przybić do ziemi

X-Dome Pro 1+ można rozstawić bez śledzi, co docenią osoby nocujące na twardym podłożu, skalnych półkach czy na campingach o gruncie przypominającym beton. Wietrzna pogoda szybko przypomina jednak, że wolnostojący nie znaczy niewzruszony. Producent dorzuca osiem śledzi i rozsądnie będzie z nich korzystać, gdy tylko zapowiada się mocniejszy podmuch.

Namiot ma osobny tropik i sypialnię, więc można rozbić go na kilka sposobów: postawić najpierw zewnętrzną osłonę, złożyć obie części razem albo zacząć od wnętrza. To ważniejsza wygoda, niż może się wydawać. Rozstawianie mokrego namiotu podczas deszczu bywa małą lekcją pokory, a możliwość przygotowania osłony przed montażem sypialni potrafi uratować suchy śpiwór i nastrój na cały wieczór.

Przedsionek ma 0,85 m² powierzchni, więc powinien pomieścić buty i plecak. Drzwi tropiku można odpiąć i zrolować dla lepszego przepływu powietrza, a magnetyczne zaczepy pozwalają zrobić to jedną ręką. Producent podaje również odporność przetestowaną przy wietrze przekraczającym 100 km/h, przy użyciu dodatkowych kijów trekkingowych wzmacniających konstrukcję. Taka wartość brzmi imponująco, ale w górach rozsądek nadal waży mniej niż zapasowy zestaw pałąków i zdecydowanie warto go zabierać.

The sleeve near the outer door allows you to install a hiking pole for extra stability
fot. Durston Gear

Około 3 400 zł za 204 g mniej

Tu dochodzimy do momentu, w którym ultralekki romantyzm spotyka saldo konta. Standardowy Durston X-Dome 1+ kosztuje 419 dolarów, czyli około 1680 zł. Wersja Pro jest ponad dwa razy droższa, a oszczędność masy wynosi 204 g. Dla wielu osób będzie to różnica warta dokładnie zero złotych, i trudno się temu dziwić. Za kwotę dzielącą oba modele można kupić bardzo porządną matę, śpiwór, kijki albo kilka wyjazdów z noclegiem.

A jednak dla długodystansowych piechurów, bikepackerów i osób pakujących sprzęt z aptekarską precyzją, 204 g nie jest abstrakcją. To masa pełnego bidonu, ciężkiej kurtki przeciwdeszczowej albo nadmiaru drobiazgów, które po całym dniu marszu nagle stają się zaskakująco konkretne. Im dłuższa trasa i im więcej metrów przewyższenia, tym mniej absurdalnie wygląda dopłata za każdy odjęty gram. Nadal jest to sprzęt luksusowy, ale przynajmniej luksus, który da się odczuć na własnych barkach.

━ warto przeczytać

Mini Hogwart – LEGO znalazło sposób, by zmieścić magię na półce

LEGO Harry Potter Mini Hogwarts Castle ma 700 elementów, kosztuje 169,99 zł i celuje w fanów, którzy chcą mieć kawałek Hogwartu bez przeprowadzki do większego mieszkania. Sprawdzam, czy mikroskala daje tu więcej niż kolejną licencjonowaną ozdobę.

Sekator skapitulował? Worx wchodzi do gry

Worx WG327E to lekka, akumulatorowa piła do gałęzi, która ma odczarować najbardziej męczący etap ogrodowych porządków. Sprawdzam, czy 1,42 kg, 15 cm cięcia i akumulator PowerShare rzeczywiście składają się na sensowny sprzęt, a nie kolejny gadżet do szopy.

Oczyszczacz do małej sypialni nie musi wyglądać jak serwerownia. IKEA ma na to odpowiedź

Mały IKEA Uppåtvind wraca w nowych kolorach i z cichszym trybem do sypialni. To prosty oczyszczacz do naprawdę małych pomieszczeń, który ma sens wtedy, gdy nie oczekujemy od niego cudów.

Duszek z jednej strony, pająki z drugiej. Taka dekoracja na Halloween ma sens

IKEA KUSTFYR to dwustronna, bawełniana poszewka z duszkiem i pająkami. Kosztuje 15,99 zł, a przy odrobinie dystansu może być najprostszym sposobem na sezonową zmianę nastroju w mieszkaniu.

Ben Affleck znów reżyseruje. „Animals” wygląda jak thriller dla tych, którzy mają dość grzecznego Netflixa

Ben Affleck wraca za kamerę i przed kamerę w thrillerze „Animals”, gdzie kampania polityczna miesza się z rodzinnym koszmarem. Zwiastun sugeruje kino napięcia bardziej brudne i nerwowe niż typowa streamingowa produkcja na jeden wieczór.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj