Mały stolik, duża ulga na biwaku. Ma sens tam, gdzie koc przestaje wystarczać

Date:

Share:

Na wyjazdach szybko wychodzi na jaw, że człowiek może przeżyć bez wielu rzeczy, ale kubek kawy postawiony na nierównej trawie potrafi skutecznie zepsuć poranek. Dlatego składany stolik turystyczny KADVA CAMPtable mini wydaje mi się jednym z tych niepozornych elementów wyposażenia, których sens rozumie się dopiero po pierwszym pikniku z rozsypanym cukrem, mokrą serwetką i telefonem szukającym bezpiecznego miejsca. Nie jest to mebel, dla którego zmienia się sposób podróżowania. Jest raczej drobnym porządkiem wprowadzonym tam, gdzie zwykle panuje sympatyczny, ale jednak bałagan.

Ten model ma blat o wymiarach 60 × 40 cm, waży 1,3 kg i po rozłożeniu osiąga 25 cm wysokości. Składa się do formy niewielkiej walizki z uchwytem, więc wpisuje się w styl wyjazdów samochodowych, działkowych i piknikowych. Właśnie w takim zastosowaniu widzę dla niego najwięcej sensu. CAMPtable mini nie ma zastępować stołu na tarasie ani obsługiwać rodzinnego obiadu dla sześciu osób. Ma dać dwóm osobom kawałek stabilniejszej codzienności pod chmurką.

Stolik turystyczny KADVA CAMPtable mini – dla fanek siedzenia nisko

Wysokość 25 cm od razu ustawia zasady gry. To stolik do korzystania na kocu, macie, niskim krzesełku kempingowym albo przy wejściu do namiotu. Osoby przyzwyczajone do klasycznych krzeseł turystycznych z wysokim siedziskiem mogą uznać go za zbyt niski. I będą miały rację. Wtedy blat trafia raczej w okolice kostek niż wygodnego zasięgu dłoni, a jedzenie zmienia się w lekkie ćwiczenie rozciągające.

Ja akurat rozumiem urok niskiej formy. Piknik ma swój własny rytm: siedzi się bliżej ziemi, nogi są podwinięte pod kocem, a pod ręką leżą książka, winogrona i termos. W takim układzie 25 cm wysokości nie jest kompromisem, lecz celowym wyborem. Stolik tworzy poręczną wyspę dla rzeczy, których nie chcemy wkładać do piasku, trawy czy w kałużę po porannym deszczu.

Stół turystyczny KADVA CAMPtable mini 2/7
fot. materiały producenta

60 × 40 cm, czyli porządek bez ambicji na restaurację

Blat o wymiarach 60 × 40 cm jest rozsądny, pod warunkiem że nie oczekujemy od niego cudów. Zmieści prosty posiłek dla dwóch osób, kubki, talerze, niewielki palnik po zakończeniu gotowania albo zestaw piknikowych drobiazgów. Przydaje się też jako miejsce na mapę, latarkę, karty czy kosmetyczkę, która w namiocie zawsze znika dokładnie wtedy, gdy jest potrzebna.

Nie próbowałabym jednak urządzać na nim pełnej kempingowej kuchni. Mały blat bardzo szybko kończy się wtedy, gdy pojawiają się garnek, deska do krojenia, składane miski i trzy rodzaje przekąsek, bo przecież na wyjeździe przekąski rozmnażają się szybciej niż skarpetki. To stolik pomocniczy, a nie centrum dowodzenia obozem. I dobrze, bo właśnie dzięki temu pozostaje łatwy do spakowania.

Producent deklaruje maksymalne obciążenie 30 kg. To zapas zdecydowanie większy niż potrzeby typowego śniadania w plenerze, ale nie traktowałabym tej wartości jako zachęty do stawiania na blacie wszystkiego, co akurat zostało w bagażniku. Przy tego typu wyposażeniu rozsądek jest ważniejszy od cyfr na etykiecie: równomierne rozłożenie rzeczy i możliwie równe podłoże zwykle decydują o komforcie bardziej niż sam limit nośności.

Stół turystyczny KADVA CAMPtable mini 3/7
fot. materiały producenta

Aluminiowy stelaż i blat MDF – praktycznie, choć z jednym zastrzeżeniem

Konstrukcja opiera się na aluminiowym stelażu, co przy masie 1,3 kg wydaje się rozsądnym połączeniem mobilności i użytkowej stabilności. Niska waga ma znaczenie szczególnie wtedy, gdy po dotarciu na miejsce trzeba jeszcze przejść kawałek od parkingu, przenieść namiot, wodę i całą resztę rzeczy, które rano wydawały się absolutnie niezbędne.

Blat wykonano z płyty MDF. To materiał przyjemniejszy w codziennym użyciu niż chłodna metalowa kratka, bo daje równą powierzchnię pod kubek czy talerz. Warto jednak pamiętać o jego ograniczeniach. MDF nie jest tworzywem, któremu służy długie moczenie. Rozlany napój należy więc wytrzeć od razu, a po deszczowym biwaku dobrze nie chować stolika wilgotnego do samochodu czy schowka. Na działce i podczas spokojnego pikniku będzie to mało kłopotliwe. W surowych, mokrych warunkach terenowych wybrałabym raczej model z blatem całkowicie odpornym na wodę.

Stół turystyczny KADVA CAMPtable mini 4/7
fot. materiały producenta

Składany stolik, który ma prawo mieszkać w bagażniku

Największą zaletą takich sprzętów bywa ich dostępność wtedy, gdy nagle są potrzebne. KADVA CAMPtable mini po złożeniu przypomina niewielką walizkę i ma wbudowaną rączkę. Można więc zostawić go w bagażniku na spontaniczny postój nad jeziorem, zabrać na działkę bez całej logistycznej operacji albo rozłożyć obok leżaka, gdy balkonowa kawa zaczyna nudzić się we własnych czterech ścianach.

Coraz częściej myślę, że udany sprzęt wyjazdowy nie musi robić wrażenia w sklepie. Powinien po prostu nie komplikować życia. Jeśli złożenie jest szybkie, przenoszenie nie męczy, a po powrocie nie trzeba zastanawiać się, gdzie upchnąć kolejny duży przedmiot, szanse na realne korzystanie rosną. Ten stolik ma właśnie taki potencjał: jest mały na tyle, by nie stać się domowym problemem, i wystarczająco użyteczny, aby często opuszczać schowek.

Stół turystyczny KADVA CAMPtable mini 5/7
fot. materiały producenta

Dla kogo będzie dobrym wyborem?

Widzę go przede wszystkim u osób podróżujących autem, wybierających kempingi, wyjazdy pod namiot i leniwe dni na działce. Sprawdzi się też jako dodatek dla pary lub małej rodziny, która ma już większy stół, ale potrzebuje osobnego miejsca na napoje, dziecięce przekąski albo rzeczy odłożone poza zasięg ziemi i wilgoci.

Mniej przekonuje mnie jako wyposażenie na długie trekkingi. Choć 1,3 kg nie brzmi groźnie, w plecaku każdy dodatkowy kilogram ma zaskakująco silną osobowość. CAMPtable mini jest sprzętem dla tych, którzy dojeżdżają bliżej miejsca odpoczynku i chcą tam szybko urządzić sobie wygodny kąt. W tej roli jego niewielka masa, uchwyt i składana konstrukcja są naprawdę sensowne. Obecnie dostępny jest w cenie 97,99 zł.

━ warto przeczytać

Mini Hogwart – LEGO znalazło sposób, by zmieścić magię na półce

LEGO Harry Potter Mini Hogwarts Castle ma 700 elementów, kosztuje 169,99 zł i celuje w fanów, którzy chcą mieć kawałek Hogwartu bez przeprowadzki do większego mieszkania. Sprawdzam, czy mikroskala daje tu więcej niż kolejną licencjonowaną ozdobę.

Sekator skapitulował? Worx wchodzi do gry

Worx WG327E to lekka, akumulatorowa piła do gałęzi, która ma odczarować najbardziej męczący etap ogrodowych porządków. Sprawdzam, czy 1,42 kg, 15 cm cięcia i akumulator PowerShare rzeczywiście składają się na sensowny sprzęt, a nie kolejny gadżet do szopy.

Oczyszczacz do małej sypialni nie musi wyglądać jak serwerownia. IKEA ma na to odpowiedź

Mały IKEA Uppåtvind wraca w nowych kolorach i z cichszym trybem do sypialni. To prosty oczyszczacz do naprawdę małych pomieszczeń, który ma sens wtedy, gdy nie oczekujemy od niego cudów.

Duszek z jednej strony, pająki z drugiej. Taka dekoracja na Halloween ma sens

IKEA KUSTFYR to dwustronna, bawełniana poszewka z duszkiem i pająkami. Kosztuje 15,99 zł, a przy odrobinie dystansu może być najprostszym sposobem na sezonową zmianę nastroju w mieszkaniu.

Ben Affleck znów reżyseruje. „Animals” wygląda jak thriller dla tych, którzy mają dość grzecznego Netflixa

Ben Affleck wraca za kamerę i przed kamerę w thrillerze „Animals”, gdzie kampania polityczna miesza się z rodzinnym koszmarem. Zwiastun sugeruje kino napięcia bardziej brudne i nerwowe niż typowa streamingowa produkcja na jeden wieczór.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj